Pokazywanie postów oznaczonych etykietą województwo małopolskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą województwo małopolskie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, września 06, 2012

Polska stolica fasoli – Zakliczyn nad Dunajcem

Zapraszam do odwiedzenia Święta Fasoli Piękny Jaś w Zakliczynie. Ja tam prawdopodobnie będę. Poniżej zamieszczam fragment artykułu ze strony www.rdn.pl i zachęcam do przeczytania całości:
Pomysł organizacji święta fasoli w dolinie Dunajca słynącej z uprawy odmiany „Piękny Jaś" rodził się drugiej połowie lat 90 – tych ubiegłego wieku. Wśród pomysłodawców byli m.in.: Jerzy Książek i Marek Chudoba – działacze samorządu rolniczego oraz Kazimierz Dudzik – dyrektor gminnej instytucji kultury. W 1999 roku pomysłem zainteresowały się samorządy gmin fasolowych oraz Starostwo Powiatowe w Tarnowie.  Założono, że cykliczna impreza fasolowa odbywać się będzie rokrocznie w kolejnej fasolowej gminie.



niedziela, sierpnia 26, 2012

Tarnowskie dożynki powiatowe - Rzepiennik Strzyżewski 2012

Podczas, gdy w kościele odbywała się msza dożynkowa, ja wraz z Piotrem Niemiec, Agentem z mojego biura, zagospodarowywaliśmy namiot. Wtem usłyszałam muzykę zapowiadającą korowód, ale nigdzie nie mogłam go dostrzec.


Dopiero, gdy spojrzałam na wzniesienie po drugiej stronie ulicy ujrzałam kościół zbudowany z czerwonej cegły, a z jego bramy  w dół, w kierunku placu podążał pochód z wieńcami. Wyglądało to pięknie.

niedziela, sierpnia 19, 2012

Dąbrowskie dożynki powiatowe - Olesno 2012

Dąbrowskie dożynki powiatowe, wraz z VI-tymi Targami Gospodarczymi Gmin Powiśla Dąbrowskiego -  "Święto Powiśla Dąbrowskiego"  - w roku 2012, były zorganizowane w Gminie Olesno. Przyznam, że ściągnęły bardzo wielu ludzi i warto było tu być.
Występy artystyczne były przygotowane bardzo profesjonalnie, a szczególnie spodobał mi się kabaret z policjantem i kobietką na hulajnodze, którzy w tekst przedstawienia wpletli informację o produktach tradycyjnych i regionalnych. Byłam pod ich wrażeniem.

niedziela, maja 13, 2012

Shiva czyli czas na relaks, taniec i muzykę

Zdj. Jowita W., ja i Ania P. (idąc od lewej do prawej)
Fot. Krzysiek

Kiedyś długo zastanawiałam się, do którego klubu fitness przystąpić i w końcu na przełomie zimy i wiosny 2009 zdecydowałam, wygrała SHIVA. Właścicielką Shivy jest Jowita Wilowski.
Uczęszczałam nie tylko na jej zajęcia, bo mile wspominam również taniec brzucha z Anią Ciochoń, a gdy odeszła, długo mi jej brakowało.
Aktualnie taniec brzucha prowadzi nowa instruktorka, gdyż Ania otworzyła swoją własną szkołę tańca w Krakowie - ZUMBA4LIFE i od razu zaczęła działać bardzo prężnie.

poniedziałek, czerwca 13, 2011

Jak złapać szczęśliwą chwilę



Zdj. Temawa

Fot. Temawa
Mój opelek zmęczył się. Gdy zatrzymaliśmy się u celu naszej weekendowej podróży, było czuć smród spalenizny, a ja kolejny raz zamarzyłam za Land Roverem, który mknie z górki, pod górkę i parkuje tam gdzie sobie zażyczę. Cieszyła mnie jednocześnie myśl, że może już w tym roku zacznę na niego odkładać, a w każdym bądź  razie pojawiło się światełko w tunelu.
Jeszcze tym razem jednak, jadąc do miejsca chwil szczęśliwych Beatki i Marka, mój opelek większość podjazdów pokonywał na "jedynce" i z niepewnością w moich oczach, kiedy widziałam wskaźnik temperatury w okolicach setki, walczyliśmy jednak dzielnie. Na stromszych zjazdach długość drogi hamowania także dawała mi do myślenia... a hamulce piszczały.
Ostatni ostry zakręt i udało się... zaparkowałam na ogrodzie sąsiadki, po czym nasze pierwsze kroki skierowaliśmy w kierunku domu.

sobota, marca 19, 2011

Szczucin, targ i... a na koniec rowy melioracyjne

Fot. Temawa
zdj. kupując czosnek
Z tatą na targu
Czasami w sobotę jadę z tatą do Szczucina na targ. Jedni zjawiają się tam na "ciuchy", a inni po karmę dla zwierząt, lub jakieś drobiazgi do domu. My najczęściej po fasolę, czosnek, kapustę lub kaszę gryczaną. Na targu już nas kojarzą, głównie mojego tatę, gdyż w przeciwieństwie do mnie lubi się targować... oj lubi. Za każdym razem skrupulatnie mi przypomina, że od tego słowa powstała nazwa targ i tradycji trzeba dochować. Mnie to przywodzi o białą gorączkę, ale bardzo staram się panować nad sobą i swoimi emocjami, jest to jednak bardzo trudne do wykonania. Mimo wszystko lubię jeździć na ten targ, są to jedne z tych momentów kiedy jestem z nim sama i kiedy mogę z nim porozmawiać. Nie zawsze się zgadzamy, albo, powiem inaczej, najczęściej się nie zgadzamy, ale i tak czuję wtedy, że jesteśmy blisko, ot córka z tatą, tato z córką. Jednak nie tylko względy rodzinne, ale dodatkowo targ w Szczucinie, bardziej niż inne targi przywodzi mi na myśl dawne czasy, folklor i książkę P.Burcharda, który je opisuje. Na targu w Szczucinie sprzedają wszystko od zdrowych wiejskich jajek, po tandetne zegarki, również kurtki, sukienki i inne ciuchy, warzywa, kasze, orzechy włoskie, inne płody rolne, także zwierzęta: gołębie, psiaki, króliki, oraz starocie do samochodów, kaski stare, książki i inne rupiecie. Jest to taki targ targ "co kto chce", "jak kto chce".

środa, marca 16, 2011

Niebieska przydrożna kapliczka

W niedalekiej okolicy Parku Krajobrazowego Ciężkowicko-Rożnowskiego, w którym jest rezerwat flory leśno-bagiennej, znajduje się kapliczka, która zwróciła moją szczególną uwagę. Stoi ona sobie przy żółtym szlaku rowerowym, a jednocześnie na dawnym trakcie handlowym z Zakliczyna do Ciężkowic. Kapliczka ta jest gdzieś na granicy pomiędzy wsiami Polichty i Jastrzębia.
oryginalne Fot. WPT

niedziela, grudnia 12, 2010

WINTERCAMP 2010

Dopiero co niedawno myślałam wyrejestrować się z facebook-a, tak dzisiaj znalazłam na nim link zamieszczony przez e-gory.pl dotyczący szkolenia Alpinusa WINTERCAMP, i mało tego, już się nawet na to szkolenie zapisałam. Poniżej zamieszczam wideo do filmiku z imprezy w roku 2010. Mam nadzieję, że w rzeczywistości jest jeszcze lepiej, choć już filmik robi super wrażenie. Obiecuję sobie po tym wyjeździe fajną przygodę i trochę, a nawet jeszcze więcej nowej wiedzy. A może wybierze się ktoś ze mną?




Alpinus WINTERCAMP 2010 from e-gory.pl on Vimeo.

poniedziałek, października 11, 2010

Ognista

“Pożywajcie śmiele, póki dusa w ciele, bo jak dusa wyjdzie z ciała, pożywać nie będzie chciała.”



Pragniemy, aby nasi Goście byli zawsze zadowoleni i chętnie wracali w progi restauracji „Ognista”, dlatego też w trosce o naszych klientów proponowane usługi świadczymy serdecznie i rzetelnie.
ŻYCZYMY SMACZNEGO

= * = * = * = * = * = * = * = * = * = * = * = * = * = * = * = * = * =

niedziela, września 12, 2010

Tatry sierpień 2010

Udostępnij

Fot. napotkany na szlaku turysta ;)
Na zdjęciu Patrycja i ja
Tatry są piękne, więc gdy jedziesz samochodem, zaczynają się pagórki, potem pokazują się wyższe pagórki, a potem powoli zaczynają odsłaniać się szczyty Tatr, to w twojej piersi zaczyna serce mocniej bić i już nie możesz się doczekać kiedy twoja stopa stanie na jednym z tych szczytów.

wtorek, maja 05, 2009

Krokusy czyli przepiękny fiolet Tatr!

Krokus nie lubi samotności. Wystrzela z ziemi tysiącami drobnych kielichów, bladoliliowych od spodu, nakrapianych u szczytu ciemnym fioletem, wyzłacanych w środku. Mróz krokusom nie szkodzi, śnieg ich nie zabija. Jeśli dzień bez słońca, krokusy ledwie nos wyściubiają spod śniegu. Gdy słońce przygrzeje - rozchylają kielichy i wtedy tak pięknie, ze człowiekowi nogi wrastają w ziemie. Krokusy … - powiadasz sam do siebie, gapisz się jak urzeczony i nie masz siły ani ochoty ruszyć w dalszą drogę.

W stronę Pysznej - Wanda Gentil-Tippenhauer i Sta­nisław Zieliński


czwartek, sierpnia 28, 2008

Święto Powiśla Dąbrowskiego - Dożynki Powiatowe i Targi Gospodarcze 2008

Dożynki rozpoczęły się mszą w kościele. Rolnicy modlitwą podziękowali za tegoroczne zbiory. Zostały poświęcone dziękczynne wieńce dożynkowe, które następnie w korowodzie zostały przeniesione na stadion, gdzie odbywała się dalsza część uroczystości.



wtorek, stycznia 23, 2007

Śnieg, śnieg, śnieg ...

Śnieg, śnieg, śnieg ... w końcu jest. Przypomniała sobie Pani Zima na koniec stycznia, że przydałoby się trochę białego puchu na stok posypać ... no i .... jedziemy, już w niedzielę na wyczekane narty, jeszcze w sobotę mam się upewnić czy będą warunki, ale .... zapowiadają opady.

Całą paczką Pan K, kolega T z siostrą, Koleżanka A z kolegą X (na razie jeszcze "X") i ja. Tym razem jedziemy na stok Laskowa-Kamionna koło Żegociny, a na nocleg zatrzymamy się u naszego Pana Jana z Bytomska i jego małżonki Pani Eli, którzy, "Pod Dębem" przyjmują gości.

Na tym stoku byłam już przynajmniej kilka razy i ze wszystkich zalet ma niestety również jedną wadę ... nie nadaje się dla zupełnie "zielonych", gdyż mniej stromy teren, jest na samej górze no a żeby się tam dostać, to trzeba najpierw wjechać dłuuugim orczykiem, ale ... nie każdy się na to odważy. Są również dobre sygnały, gdyż słyszałam, że właściciele wyciągu zrobili pewne inwestycje, jednak o nich napiszę gdy wrócę.

Jest też coś innego co spodobało mi się na stronce stacji. Mianowicie jest to dział "aktualności" - wszystko jasno i prosto i "kawa na ławę". Najbardziej jednak spodobały mi się "lampki" alarmowe informujące o fakcie otwarcia lub zamknięcia wyciągu. Już chciałabym zobaczyć kolor zielony, bo na razie niestety wszystkie świecą na czerwono (hmm ... ciekawe czy zadziałają w sobotę?).

Tymczasem pozdrawiam wszystkich "zniecierpliwionych" narciarzy :)

niedziela, czerwca 18, 2006

Beskid Wyspowy - cmentarze z I wojny światowej

Gdy będziesz się kierować drogą z Rajbrotu na Lipnicę Górną (kierunek na Muchówkę) to po lewej stronie dostrzeżesz bramę wejściową na cmentarz z czasów I wojny światowej.



Musisz się jednak z drogi przyglądać, żeby zauważyć ją, gdyż ścieżka pomiędzy dwoma polami, prowadząca do niej jest prawie niewidoczna. (Przy okazji dodam, że właśnie na tej trasie trenował rajdowiec Kulig, który zginął śmiercią tragiczną na przejeździe kolejowym).




Po działaniach wojennych w 1914 r. prowadzonych w Żegocinie i okolicy pomiędzy Moskalami, Austriakami i Prusakami pozostała pamiątka w postaci 6 cmentarzy wojskowych w których pogrzebano zarówno żołnierzy austriackich, Prusaków jak i Moskali. Ja zamieszczam zdjęcia jednego z nich.














... a grobowce są już poprzerastane dużymi drzewami ...

niedziela, czerwca 04, 2006

ZALIPIE - malowana wieś

Fot. Temawa

Zalipie znajduje się na Powiślu Dąbrowskim i tak się składa, że jest to teren mojego rodzinnego powiatu.

Korzystając z ładnej (czytaj - bez deszczu) pogody wyjechałyśmy z Kasią na wycieczkę. Nie omieszkam oczywiście wspomnieć, że moją czarną Fiestą.

czwartek, kwietnia 20, 2006

Ford Fiesta C 1.1 kat - mój pierwszy samochód :)


ZALIPIE ... malowana wieś ... znajduje się na Powiślu Dąbrowskim i tak się składa, że jest to teren mojego rodzinnego powiatu.
Korzystając z ładnej (czytaj - bez deszczu) pogody wyjechałyśmy z Kasią na wycieczkę. Nie omieszkam oczywiście wspomnieć, że moją czarną Fiestą.
Oglądając pomalowane chaty, komórki, studnie i stodoły popstrykałyśmy trochę zdjęć, choć ich jeszcze nie oglądałam mam nadzieję, że wyszły bardzo ładnie.
zdj. malowanie

Jednak nie obeszło się bez mojej plamy ... a mianowicie - "naraziłam" się księdzu, który akurat odprawiał litanię.
A było to tak, weszłyśmy sobie na początku litanii (w więc w trakcie nabożeństwa!) klękając w przedsionku. Kościół był pięknie przyozdobiony malowidłami zalipiańskich kwiatów, delikatnie ale widocznie. Zresztą sam kościół jest bardzo ładny, nieduży, z czerwonej cegły, otoczony drzewami.
Gdy tak klęczałyśmy dojrzałam, że ornaty księdza również są przyozdobione zalipiańskimi haftami ... no i ... niewiele myśląc, postanowiłam je uwiecznić na zdjęciu. Doszłam bowiem do wniosku, że ta gratka może mi się już szybko nie trafić .
Jednak, po nieudanych próbach ... w końcu zrezygnowałam (było za daleko i za ciemno)
Na koniec mszy, gdy ludzie już wychodzili z kościoła ... okazało się, że byłyśmy w centrum zainteresowania wszystkich wiernych. Każdy pytał czy to myśmy robiły zdjęcia (?), a co niektórzy uprzedzali, że ksiądz już nawet ministrantów przepytywał kto ośmiela się zakłócać modlitwę i szykowało nam się małe "pranie" (w dodatku słuszne). Jednak za życzliwą radą, poszłyśmy na krótki spacer aby nie narażać się więcej, ot ... jednym słowem zejść z oczu. Gdy kościół był już opustoszały wróciłyśmy z powrotem, zrobić trochę zdjęć na spokojnie, nie wadząc nikomu. Udało nam się nawet zrobić kilka zdjęć strojów do mszy, były naprawdę przepięknie wyszyte i wyhaftowane!

... a tym czasem ... zapraszam do Zalipia.



Hafty: