Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refleksje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refleksje. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, czerwca 13, 2011

Jak złapać szczęśliwą chwilę



Zdj. Temawa

Fot. Temawa
Mój opelek zmęczył się. Gdy zatrzymaliśmy się u celu naszej weekendowej podróży, było czuć smród spalenizny, a ja kolejny raz zamarzyłam za Land Roverem, który mknie z górki, pod górkę i parkuje tam gdzie sobie zażyczę. Cieszyła mnie jednocześnie myśl, że może już w tym roku zacznę na niego odkładać, a w każdym bądź  razie pojawiło się światełko w tunelu.
Jeszcze tym razem jednak, jadąc do miejsca chwil szczęśliwych Beatki i Marka, mój opelek większość podjazdów pokonywał na "jedynce" i z niepewnością w moich oczach, kiedy widziałam wskaźnik temperatury w okolicach setki, walczyliśmy jednak dzielnie. Na stromszych zjazdach długość drogi hamowania także dawała mi do myślenia... a hamulce piszczały.
Ostatni ostry zakręt i udało się... zaparkowałam na ogrodzie sąsiadki, po czym nasze pierwsze kroki skierowaliśmy w kierunku domu.

czwartek, maja 12, 2011

W piątek trzynastego

Ludzie powariowali, prawdziwe "urwanie słuchawki", jestem o krok od znienawidzenia telefonu komórkowego, stacjonarnego też, wszystkich telefonów razem, nawet internetu. Zatęskniłam za lasami i górami Rumuni w których całkowity brak zasięgu ery, był cudownym oswobodzeniem i wyzwoleniem, całe trzy tygodnie wolności osobistej, duchowej, zawodowej... jak ja pragnę tego uczucia co wtedy było we mnie. 

A jutro... piątek... trzynastego... maj... sama siebie przekonuję, że w to nie wierzę. Przecież, już niejednokrotnie miałam okazję się przekonać, że piątek trzynastego pomimo "kataklizmów szarego dnia" jest mimo wszystko szczęśliwy. Jest to dzień, kiedy można przekonać się, że istnieją ludzie życzliwi. Tak było przynajmniej w moich przypadkach, gdyż było ich kilka, a oto jeden z nich... 

środa, kwietnia 20, 2011

Definitywny koniec




A jednak... to nie był definitywny koniec,
nie było tak, jak przewidywałam...
pesymizm? czy intuicja? a może...
zdrowa świadomość biegu rzeczy
... zawiodła mnie... na szczęście, ot i już

wtorek, kwietnia 12, 2011

że nikt

Krążące myśli

a myśli krążą
i oplatają mnie
i marzę by
wyjechać gdzieś
i
przepaść tak
że nikt
że nikt
nie znajdzie mnie
zapadnę się
że nikt
i zniknę tak
że nikt
i pójdę...
hen
że nikt
nie znajdzie mnie!

Temawa,  Dąbrowa T.,  12.04.2011 r.

Nie myśl o mnie źle

Po raz pierwszy
na czas
dzisiaj
powiedziałam STOP
czy uciekłam?

głos mi drżał
ale tylko trochę

piątek, kwietnia 01, 2011

Taki dzień kiedy...


Heh... dzisiaj wypadało pracować w terenie... ale zaryzykowałam przeszłam pod taśmą. Monitor też był zapieczętowany datownikiem "01-04-2011", chyba chciał mi ktoś zafundować trochę wolnego czasu od komputera i "pgbiura", ale złamałam pieczęcie i zdjęłam taśmy.

niedziela, października 26, 2008

Jabłka, ziemniaki z ogniska, biedronka i mój rozbójnik



Jesień już, więc i jabłka dojrzały, trzeba je pozbierać :) dlatego też Tereska śmiga po drabinie, aby zebrać co ładniejsze. Między gałęziami co jakiś czas mówi też dzień dobry biedronkom wpadającym za rękawy ;) ...

niedziela, października 19, 2008

Niedzielne przybijanie myśli

Na niedzielne "przybijanie" myśli wybrałam się do tzw. lasku księżego. Spacerowałam nielicznymi ścieżkami, mijając sporadycznych (choć zdziwiłam się, że wogóle jacyś byli) ludzi. Nie miałam ochoty na żadne towarzystwo, nawet tylko "mijane" na leśnej ścieżce. Chciałam być sama. Towarzystwo moje własne i tylko moje, no i jeszcze okolicznej przyrody, chłodny wiaterek, nieliczne już promienie słońca i drzewa wysokie służą kojeniu myśli, które jak tabuny nawałnicy zawiewają moją głowę przez cały tydzień.
Miałam czas na ... no właśnie. Spacerując tak bynajmniej nie myślałam o pracy, o problemach, o pożyczkach, o tym, że nikomu nie można ufać, ani wierzyć, o interesach i interesownych ludziach. Spacerując myślałam o tym co może być miłe i przyjemne.
Miałam czas na marzenia ...